czwartek, 18 października 2012

Było fajnie .. musiało się spierdolić.

 Wstałam rano , było około 7. Oczywiście w złym humorze , rozmowa z Alicją. Ciekawie do czego się posunie , żeby odebrać mi marzenie studiów i nowe życie. Regina od razu zauważyła że coś ze mną nie tak i zaczęła dociekliwie pytać. Powiedziałam jej o telefonie a ona uznała że nie mam się czym przejmować i lepiej będzie jak pójdziemy biegać. Posłuchałam jej ale okazało się że był to zły pomysł. Przebiegłyśmy może 200 metrów a przed nami stanęło przed nami czarne audi a3 . Wysiadł z niego mój brat .  Wkurzyłam się , po co on tu w ogóle  przyjechał ?! Chyba powinni zrozumieć że nie chce ich znać .
- Co ty tu robisz ?!
- Przyjechałam po ciebie , twoje miejsce jest w Polsce przy rodzinie a nie tu ! Wsiadaj , pojedziemy po rzeczy .
- Nie ?
- Nie pyskuj !
- Będę , jestem dorosła i będę robiła co będę chciała.
Chwycił mnie za rękę , ściskał coraz mocniej i krzyczał. Nie wiem nawet co , próbowałam się wyrwać i krzyczałam. Regina próbowała mi pomóc jednak odepchnął ją a mnie ciągnął z całej siły za sobą. Czułam się przegrana , myślałam że będę musiała wrócić do Polski jednak potoczyło się inaczej. Podbiegł jakiś mężczyzna , odepchnął mojego brata i przycisnął do samochodu unosząc pięść. Kamil prosił aby go nie bił , hahahahah jaka z niego baba ! Potem wsiadł do samochodu i odjechał .
- Dziękuję panu za pomoc.
Zwróciłam się do niego ponieważ jeszcze przy mnie stał.
- Nie ma za co , każdy by tak zrobił.
- Może przyjmie pan zaproszenie na kawę jako podziękowanie ?
- Dobrze , to mój numer czekam na telefon.
Dał mi wizytówkę i pobiegł dalej. Byłam taka podjadana że nawet zapomniałam o Reginie. Stała ona obok i obserwowała wszystko co się dzieje.
- No , no nie złe ciacho cię obroniło ! Szkoda że twarzy nie widać ale tyłeczek mm.
- Regina ! Przestań .
Popatrzałyśmy na siebie i wybuchnęłyśmy obie śmiechem. Nie chciało  nam się biegać więc wróciłyśmy do akademika , ubrałyśmy się inaczej i pobiegłyśmy do pracy , zajęcia miałyśmy dopiero od następnego tygodnia. Kawiarenka była bardzo nie duża i przytulna. Pełno ludzi , pijących kawę i jedzących ciastka. Wujek Reginy dał nam bordowe fartuchy i notesy z długopisami i kazał pracować. Przez półgodziny nie miałyśmy co robić , no to też kawa i ciastko aż w końcu wszedł klient. Miał okulary , garnitur teczkę . Usiadł przy oknie i patrzył na mnie. Regina oczywiście mnie wypchała do niego , co za kobieta ! Podeszłam żeby przyjąć zamówienie i zobaczyłam że to jest nie kto inny niż Thomas !
- Huhuhuh , przyszła pani prawnik lata z fartuszkiem ?
- No bardzo śmieszne , co ci podać ?
- Kawę czarną bez mleka i może to ciastko. Przepraszam że nie zadzwoniłem ale zapomniałem , wiesz mam firmę razem z ojcem i tak trochę mam co robić.
- Jaką firmę ?
- Takie tam produkujemy ..
- No powiedz co ! Proszę.
- Płaszcze , omawialiśmy nowy projekt.
- Żartujesz ?! Pokażesz mi ?
- Tak , ale narpiew proszę KAWY !
- Przepraszam , zapomniałam że w pracy jestem już niosę !
Poszłam po kawę , minęło 5 minut i szłam do niego z powrotem. Usiadłam naprzeciwko i słuchałam jak gada o tych płaszczach i pokazał mi nawet nowy projekt. Piękny płaszcz , ale cena nie dla mnie. Pogadałam z nim chwile i wróciłam do pracy , nie było nawet ciężko myślałam że będzie gorzej. Poszłam się wykąpać , zimny prysznic dobrze mi zrobił . Potem gruchnęłam na łóżko , szczęście mnie rozpierało ! Nagle usłyszałam dźwięk sms , to był Thomas .
- Hej ślicznotko ;* co robisz jutro wieczorem ? – napisał.
Odpowiedziałam : Jestem wolna , bądź po mnie o ósmej . Pokój numer 7 ; *
Odpisał że nie może się doczekać i na tym się skończyło. Potem postanowiłam zadzwonić do faceta który mnie uratował na kartce widniało imię Manuel . Wybrałam numer , sygnał się ciągnął aż w końcu usłyszałam znajomy głos. Umówiliśmy się w poniedziałek wieczorem . Fajnie , mam dwóch mężczyzn , ciekawe który będzie mój na zawsze ? Gdy Regina przyszła pochwaliłam się planowanymi spotkaniami , oczywiście obiecałam że oddam jej jednego. Włączyłyśmy telewizor i oglądałyśmy jakąś komedię potem do spania bo przecież ta nieszczęsna praca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz