Mały ruch w kawiarni mi odpowiadał .. czekałam na wieczór ! Jak każda kobieta
nie miałam się w co ubrać a godzina 20.00 zbliżała się wielkimi krokami.
Wyrobiłam się ledwo co , nagle usłyszałam pukanie to był on. Garnitur i
granatowy krawat z połączeniu z białą koszulą wyglądały ślicznie. W ręku
trzymał bukiet czerwonych róż a z butonierki wystawała chustka także granatowa.
Patrzyłam na niego jak głupia czułam że moje ciało ogarnia ciepło , podszedł
pocałował mnie w rękę i wręczył bukiet który od razu włożyłam do wazonu. Potem
wyszliśmy , poszliśmy do restauracji przy kolacji żartowaliśmy , to był
najlepszy wieczór życia. Wypiłam z nim też parę butelek wina , ledwo szłam w
moich szpilkach zabrał mnie do siebie do domu. Piękna duża willa , z basenem i
ogrodem. Stałam przed basenem i gapiłam się na taflę wody , nagle poczułam jak
ktoś od tyłu łapie mnie w tali i szepcze do ucha : Pragnę cię . Odwróciłam się
i go pocałowałam potem wylądowałam z nim w łóżku. Rano obudziłam się na brzuchu
, jego nie było obok. Słyszałam tylko jak ktoś dość głośno rozmawia wzięłam
szlafrok który leżał na krześle i pobiegłam w stronę głosów. W salonie stał Thomas i jakaś kobieta ,
zamilkli jak mnie zobaczyli po chwili ona wykrzyczała :
- Nie dość że mnie zdradziłeś to jeszcze dajesz jej moje ciuchy ?! TY GNOJU !
- Kochanie uspokój się ..
KOCHANIE ?! kim ona była ?!
- Kochanie ? Kto to jest ?
- Jestem jego żoną , miło mi .
- Masz żonę ?! Ty skrwielu ! Wykorzystałeś mnie !
Pobiegłam z płaczem do sypialni , ubrałam się i wybiegłam najszybciej jak było
to możliwe. Jednak nogi mi się zaplątały w biegu i upadłam na chodnik. Ktoś
podał mi rękę , to była jego żona . Gdy wstałam przytuliła mnie i powiedziała :
- To już drugi raz , nie przejmuj się. Dziś idę do adwokata i składam pozew .
- Będę zeznawała , pomogę ci.
- Katrhin.
- Maja .
- Gdzie mieszkasz , podwiozę cię .
Podałam adres i zawiozła mnie do akademika. Wymieniłyśmy się numerami , Katrhin
obiecała że będzie mnie informować w pokoju czekała Regina , zniecierpliwiona
Regina. Opowiedziałam jej co się stało , zaczęłam mnie znowu pocieszać .
- Masz tego drugiego , może on będzie okej.
- Mam nadzieje ..
- Inaczej będziemy sobie razem . – odrzekła ze śmiechem na ustach.
- Hahah , z kotami albo psami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz