Praca i nauka dawały mi zapomnieć , opłacało się tu wyjechać jednak zaczęłam
nowe życie. Może i byłam sama ale cieszyłam się szczęściem Reginy która od paru
tygodni była w związku z Tobiasem. Thomas nie dawał zapomnieć, walczył
natomiast Manuel nie odpowiadał na moje przeprosi nowe sms i telefony. Chyba
znikł ..
MANUEL :
Myślę o niej cały czas .. mam odpisać ? Może zrobiła to dlatego no ma nowego i
nie chciała mnie ranić a może rzeczywiści wolałaby żebym powiedział jej tą
głupią prawdę. Dobra .. odpisze tylko co? Hmm.. o wiem zadzwonię do Bastiana on
mi na pewno chętnie pomorze , zna całą historię.
- No siemka stary o co chodzi ?
Pokazałem mu sms od Majki ..
- Powinneś odpisać , myślę że bez powodu by nie walczyła o ciebie .
- Tylko co mam jej odpisać ?
- Zaproponuj spotkanie , powinna się zgodzić !
- O masz rację już piszę .
MAJA :
Dźwięk telefonu , podatujesz widzisz jego imię , chcę się spotkać ! Serce bije
jak szalone , odpowiadasz jesteście umówieni . Rzucasz się na łóżko , leżysz w
bezdechu myślisz o nim a świat do dokoła przestaje istnieć , zakochana ? Nagle
budzisz się ze snu i uświadamiasz sobie że nie masz się w co ubrać. Wyciągasz z
szafy wszystkie sukienki , wybierasz koralową. Dobierasz do tego czarne szpilki
i w 30 minut jesteś gotowa. Czekasz i zasypiasz ..
MANUEL :
Weszłem tam gdzie kiedyś , leżała na łóżku słodko wyglądała śpiąc i śliniąc
się. Przez chwilę gapiłem się na nią jak głupi ale po chwili ją obudziłem.
- O mój Boże , spałam ?!
- Tak , ale nic nie szkodzi.
- Daj mi chwilę.
Poszła do łazienki i wróciła zaledwie po 5 minutach.
- Jesteś gotowa?
Pokiwała głową.
MAJA :
Musiałam ogarnąć swoje oczy .. wyglądał pięknie. Jeansy z niebieską koszulką i
szara marynarka . Wyszliśmy razem do parku. Tam wyjaśniłam sobie z nim wszystko
tak jak chciałam. Nie mogłam uwierzyć że poszło nam tak łatwo w takim razie
muszę też wyprostować sprawy z Thomasem. Odprowadził mnie do domu i pożegnał
całusem w policzek który wywołał w mnie nutkę podniecenia.
Potem odszedł .. a ja zatelefonowałam do Thomasa z prośbą o spotkanie , w jego
głosie wyczułam radość . Jutro ,
wieczorem , po pracy.
THOMAS :
Zadzwoniła ? Chyba śnię na jawie , nie mogłem się doczekać aż ją zobaczę.
Siedziała przed uczelnią tam gdzie kazała mi przyjechać.
MAJA :
Cześć . – na przywitanie usłyszałam z jego ust. Uśmiechał się cały czas , bez
przerwy.
- Hej . Chciałam wyprostować nasze sprawy.
- Znalazłaś kogoś prawda ?
Patrzyłam na niego jak głupia .. co on mnie śledził ?!
- To .. ty…tylko kolega.
-Rozumiem , szczęścia. Ja nie będę wam przeszkadzał.
THOMAS :
Odszedłem jak przystało , jadą przemyślałem to wszystko i zdałem sobie sprawę
że pewnie kogoś ma. Dostałem sms to od niej : Może i kogoś mam , ale to bez znaczenia. Jesteś dla mnie ważny po tym
co zrobiliśmy. Może i nie chcesz przyjaźni ale mi ona wystarczy .. chcę lepiej
cię poznać. To zależy od ciebie co zrobisz , pozdrawiam Majka ;*
_______________________________________________________________________________
Wesołych świąt kochani ;**
sobota, 22 grudnia 2012
wtorek, 4 grudnia 2012
Nauka..praca..nauka..praca.
Nie
ma to jak zaspać na uczelnie , i to jeszcze na najważniejsze zajęcia. Ledwo co
zdążyłyśmy. Zajęłyśmy miejsce obok Tobiasa z którym Regina miała coraz lepszy
kontakt. Cieszyłam się że jej się układa , ja tylko miałam pecha. Albo żonaty
facet albo super mega gwiazda piłki nożnej. Wszystko się dłużyło , spać mi się
chciało i ledwo co siedziałam i słuchałam profesorów. W ogóle nie rozumiałam
ani jednego słowa , postanowiłam urwać się z ostatnich zajęć z wymówką że źle
się czuje. Wyszłam , zimne powietrze zawiało mnie powodując że moje włosy
uniosły się ku górze.
- Kurwa , jebany wiatr. – przeklęłam w duchu.
Popatrzyłam przed siebie , pod schodami stał Thomas , z bukietem kwiatów . Chciałam uznać że go nie widzę , jednak ten zatorował mi drogę.
- Czego ty człowieku chcesz?
- Dobrze wiesz czego chce.
- Nie mamy o czym rozmawiać.
- Dlaczego mi nie wierzysz ?!
- Skoro mówisz prawdę to udowodnij mi to !
- Dobrze , w takim razie pojedź ze mną do domu .
- Po co ?
- No chodź .
Wsiadłam , nie odzywałam się całą drogę. Nurtowało mnie pytanie , co on chce mi tam pokazać. Weszłam , usiadłam na kanapie i czekałam . Przyszedł z białą teczką którą podał mi do ręki, otworzyłam tam dwa akty urodzenia jego i Kathrin. Ci sami rodzice ;o
- I co , to ma mi udowodnić że ona to twoja siostra ?
- Myślisz że to sfauszowane ?
- Możliwe..
- Słuchaj , chcesz to nie musisz mi wierzyć ale ja z byle kim do łóżka nie idę !
Położyłam teczkę na stoliku i wyszłam. Nie miałam ochoty prowadzić z nim dłuższej rozmowy , nie wiedziałam nawet nie wiedziałam czemu. Szłam przed siebie do akademika , tam kolejna niespodzianka – Manuel. Przywitałam do bardzo oschle.
- Co się dzieje ? – zapytał .
- Nie nic .. wiesz nienawidzę ludzi którzy ukrywają prawdę o sobie.
- Co masz na myśli ?
- Czemu nie powiedziałeś mi że jesteś bramkarzem Bayernu ?
- Jak się o tym dowiedziałaś ?! – zapytał wstając , podniósł głos.
- Oglądałam mecz .. tam cię zauważyłam !
- Nie chciałem ci mówić bo się po prostu bałem rozumiesz ?
- Czego się bałeś ? Że taki mi się nie spodobasz ? Jesteś po prostu śmieszny Manuel !
Nie mogłam uwierzyć w to że w jeden dzień mogę stracić dwóch facetów .. chciałam nowe normalne życie a to było jeszcze bardziej popierdolone niż tamte.
- Tak tego się bałem .. pewnie teraz niechcesz mnie znać więc usunę się z twojego życia.
Wyszedł , trzaskając drzwiami. Znowu sięgnęłam po fajki , to zawsze był mój sposób na problemy. Jednak dziś nikotyna mi nie pomagała. Wydychany dym zapełniał cały pokój a łzy leciały po policzkach. Znowu się nie udało .. chyba nie mam szczęścia .
- Kurwa , jebany wiatr. – przeklęłam w duchu.
Popatrzyłam przed siebie , pod schodami stał Thomas , z bukietem kwiatów . Chciałam uznać że go nie widzę , jednak ten zatorował mi drogę.
- Czego ty człowieku chcesz?
- Dobrze wiesz czego chce.
- Nie mamy o czym rozmawiać.
- Dlaczego mi nie wierzysz ?!
- Skoro mówisz prawdę to udowodnij mi to !
- Dobrze , w takim razie pojedź ze mną do domu .
- Po co ?
- No chodź .
Wsiadłam , nie odzywałam się całą drogę. Nurtowało mnie pytanie , co on chce mi tam pokazać. Weszłam , usiadłam na kanapie i czekałam . Przyszedł z białą teczką którą podał mi do ręki, otworzyłam tam dwa akty urodzenia jego i Kathrin. Ci sami rodzice ;o
- I co , to ma mi udowodnić że ona to twoja siostra ?
- Myślisz że to sfauszowane ?
- Możliwe..
- Słuchaj , chcesz to nie musisz mi wierzyć ale ja z byle kim do łóżka nie idę !
Położyłam teczkę na stoliku i wyszłam. Nie miałam ochoty prowadzić z nim dłuższej rozmowy , nie wiedziałam nawet nie wiedziałam czemu. Szłam przed siebie do akademika , tam kolejna niespodzianka – Manuel. Przywitałam do bardzo oschle.
- Co się dzieje ? – zapytał .
- Nie nic .. wiesz nienawidzę ludzi którzy ukrywają prawdę o sobie.
- Co masz na myśli ?
- Czemu nie powiedziałeś mi że jesteś bramkarzem Bayernu ?
- Jak się o tym dowiedziałaś ?! – zapytał wstając , podniósł głos.
- Oglądałam mecz .. tam cię zauważyłam !
- Nie chciałem ci mówić bo się po prostu bałem rozumiesz ?
- Czego się bałeś ? Że taki mi się nie spodobasz ? Jesteś po prostu śmieszny Manuel !
Nie mogłam uwierzyć w to że w jeden dzień mogę stracić dwóch facetów .. chciałam nowe normalne życie a to było jeszcze bardziej popierdolone niż tamte.
- Tak tego się bałem .. pewnie teraz niechcesz mnie znać więc usunę się z twojego życia.
Wyszedł , trzaskając drzwiami. Znowu sięgnęłam po fajki , to zawsze był mój sposób na problemy. Jednak dziś nikotyna mi nie pomagała. Wydychany dym zapełniał cały pokój a łzy leciały po policzkach. Znowu się nie udało .. chyba nie mam szczęścia .
wtorek, 20 listopada 2012
Takie tam małe niespodzianki ..
Życie
ze świadomością że zostałam potraktowana jak zwykła dziwka było ciężkie. Co noc
beczałam w poduszkę a rano wycierałam nos w mokre chusteczki które leżały obok
łóżka. Podkrążone oczy i zmęczenie dawały się we znaki a tu już zaczęły się
zajęcia. To mi trochę pomagało , ale i tak smutek mnie przytłaczał. Manuel
odwołał nasze spotkanie , przełożył je na dziś. Reginy nie było , poszła gdzieś pewnie
do Tobiasa którego poznała na zajęciach. Wyszłam na nasz mały balkon , oparłam
się o barierkę i podziwiałam panoramę miasta. Wyciągnęłam z pudełka papierosa ,
odpaliłam . Powoli wydychałam dym i czułam jak po policzkach lecą łzy . Fajnie
że miałam się spotkać z Manuelem a śmierdziałam szlugami i miałam rozmazane
oczy. Usłyszałam pukanie , otworzyłam drzwi. Stał tam blondyn , w białej
koszulce i jeansach. Gestem pokazałam żeby wszedł , wiedziałam ze to on.
Zobaczył mnie w tym beznadziejnym stanie , spoko. Od razu zapytał co się dzieje
, opowiedziałam mu to. Usłyszałam to co każdy mówi , wszystko będzie dobrze. W
jego ustach brzmiało to inaczej i nawet moje usta same z siebie wyrobiły mi
banana. Śmiałam się pierwszy raz od wielu dni. Umówiłam się z nim na następny
tydzień , ale tym razem na mieście. Następnego dnia wstałam w dobrym nastoju
którego mi brakowało od kilku dni , na szafce zobaczyłam kartkę informującą że
mam za 20 minut wstawić się do stołówki gdyż czeka na mnie tam Regina.
Ogarnęłam się trochę i pobiegłam do niej. Siedziała przy naszym stoliku i jadła
płatki czekoladowe.
- Witaj , smacznego. – powiedziałam siadając z talerzem z kanapkami z dżemem.
- No cześć , jak tam z Manuelem ?
- Dobrze a z Tobiasem ?
- A nic szczególnego , uczyliśmy się i tyle .
Uśmiechnęłam się lekko i potem gadałyśmy o głupotach. Miałam dziś zmianę w kawiarni , ta praca była fajna . Poszłyśmy na zajęcia , i potem wyszłyśmy z uczelni od razu do kawiarni. Ruch był mały o tej porze , korzystając siedziałam w kąciku z słuchawkami w uszach i czytałam książkę. Nawet nie zauważyłam jak to szybko minęło. Wyszłam trochę później od wszystkich pracowników. Monachium było piękne nocą , świeciły latarnie i powiewał lekki wiatr. Szłam powoli patrząc na panoramę miasta. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę . Gwałtownie się odwróciłam , chciałam krzyczeć jednak zasłonięto mi usta.
- Cii ! To ja Thomas ..
Odsłonił mi usta , po jaką cholerę on tutaj ?!
- Czego chcesz ? Moim zdaniem skończyliśmy .
- Ale to nie jest tak jak myślisz ! Katrhin to nie jest moja żona , tylko siostra . Jesteśmy bardzo zżyci. Dwa lata temu zmarła moja żona , każdą dziewczynę którą miałem ona tak odstraszała .
- Hahahah , fajna bajka już w takie nie wierze.
Odwróciłam się na pięcie i szłam dalej słysząc jego bieg i krzyk. Znowu chwycił mnie za rękę i przyciągnął. Ręką chwycił moją twarz i pocałował. Odepchnęłam go i bez słowa odeszłam. Mówiąc szczerze tęskniłam trochę za nim i podobało mi się to , jednak z drugiej nie wierzyłam w jego opowieść. Wróciłam do akademika , umyłam się i położyłam na łóżku ze łzami w oczach.
- No dobra , co się znowu stało ? – zapytała Regina , siadając obok mnie z paczką papierosów.
Wyciągnęłam jednego , odpaliłam i opowiadałam jej wszystko co się stało. Miała takie samo zdanie co ja , to że pewnie to oszust i tyle. Trzymałam się tego , panna Vogel to zapalony kibic i zmusiła mnie żebym oglądnęła z nią mecz Bayernu Monachium . Oglądałam go , było to nawet ciekawe lecz do czasu póki czegoś nie odkryłam . W bramce stał Manuel .. ten Manuel . Dech mi zaparło w piersiach , nie wiedziałam co myśleć , byłam zła że nie powiedział ale z drugiej trochę rozumiałam.. resztę meczu oglądałam z mieszanymi uczuciami.
- Witaj , smacznego. – powiedziałam siadając z talerzem z kanapkami z dżemem.
- No cześć , jak tam z Manuelem ?
- Dobrze a z Tobiasem ?
- A nic szczególnego , uczyliśmy się i tyle .
Uśmiechnęłam się lekko i potem gadałyśmy o głupotach. Miałam dziś zmianę w kawiarni , ta praca była fajna . Poszłyśmy na zajęcia , i potem wyszłyśmy z uczelni od razu do kawiarni. Ruch był mały o tej porze , korzystając siedziałam w kąciku z słuchawkami w uszach i czytałam książkę. Nawet nie zauważyłam jak to szybko minęło. Wyszłam trochę później od wszystkich pracowników. Monachium było piękne nocą , świeciły latarnie i powiewał lekki wiatr. Szłam powoli patrząc na panoramę miasta. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę . Gwałtownie się odwróciłam , chciałam krzyczeć jednak zasłonięto mi usta.
- Cii ! To ja Thomas ..
Odsłonił mi usta , po jaką cholerę on tutaj ?!
- Czego chcesz ? Moim zdaniem skończyliśmy .
- Ale to nie jest tak jak myślisz ! Katrhin to nie jest moja żona , tylko siostra . Jesteśmy bardzo zżyci. Dwa lata temu zmarła moja żona , każdą dziewczynę którą miałem ona tak odstraszała .
- Hahahah , fajna bajka już w takie nie wierze.
Odwróciłam się na pięcie i szłam dalej słysząc jego bieg i krzyk. Znowu chwycił mnie za rękę i przyciągnął. Ręką chwycił moją twarz i pocałował. Odepchnęłam go i bez słowa odeszłam. Mówiąc szczerze tęskniłam trochę za nim i podobało mi się to , jednak z drugiej nie wierzyłam w jego opowieść. Wróciłam do akademika , umyłam się i położyłam na łóżku ze łzami w oczach.
- No dobra , co się znowu stało ? – zapytała Regina , siadając obok mnie z paczką papierosów.
Wyciągnęłam jednego , odpaliłam i opowiadałam jej wszystko co się stało. Miała takie samo zdanie co ja , to że pewnie to oszust i tyle. Trzymałam się tego , panna Vogel to zapalony kibic i zmusiła mnie żebym oglądnęła z nią mecz Bayernu Monachium . Oglądałam go , było to nawet ciekawe lecz do czasu póki czegoś nie odkryłam . W bramce stał Manuel .. ten Manuel . Dech mi zaparło w piersiach , nie wiedziałam co myśleć , byłam zła że nie powiedział ale z drugiej trochę rozumiałam.. resztę meczu oglądałam z mieszanymi uczuciami.
niedziela, 28 października 2012
Co kurwa ?! KOCHANIE ?!
Mały ruch w kawiarni mi odpowiadał .. czekałam na wieczór ! Jak każda kobieta
nie miałam się w co ubrać a godzina 20.00 zbliżała się wielkimi krokami.
Wyrobiłam się ledwo co , nagle usłyszałam pukanie to był on. Garnitur i
granatowy krawat z połączeniu z białą koszulą wyglądały ślicznie. W ręku
trzymał bukiet czerwonych róż a z butonierki wystawała chustka także granatowa.
Patrzyłam na niego jak głupia czułam że moje ciało ogarnia ciepło , podszedł
pocałował mnie w rękę i wręczył bukiet który od razu włożyłam do wazonu. Potem
wyszliśmy , poszliśmy do restauracji przy kolacji żartowaliśmy , to był
najlepszy wieczór życia. Wypiłam z nim też parę butelek wina , ledwo szłam w
moich szpilkach zabrał mnie do siebie do domu. Piękna duża willa , z basenem i
ogrodem. Stałam przed basenem i gapiłam się na taflę wody , nagle poczułam jak
ktoś od tyłu łapie mnie w tali i szepcze do ucha : Pragnę cię . Odwróciłam się
i go pocałowałam potem wylądowałam z nim w łóżku. Rano obudziłam się na brzuchu
, jego nie było obok. Słyszałam tylko jak ktoś dość głośno rozmawia wzięłam
szlafrok który leżał na krześle i pobiegłam w stronę głosów. W salonie stał Thomas i jakaś kobieta ,
zamilkli jak mnie zobaczyli po chwili ona wykrzyczała :
- Nie dość że mnie zdradziłeś to jeszcze dajesz jej moje ciuchy ?! TY GNOJU !
- Kochanie uspokój się ..
KOCHANIE ?! kim ona była ?!
- Kochanie ? Kto to jest ?
- Jestem jego żoną , miło mi .
- Masz żonę ?! Ty skrwielu ! Wykorzystałeś mnie !
Pobiegłam z płaczem do sypialni , ubrałam się i wybiegłam najszybciej jak było to możliwe. Jednak nogi mi się zaplątały w biegu i upadłam na chodnik. Ktoś podał mi rękę , to była jego żona . Gdy wstałam przytuliła mnie i powiedziała :
- To już drugi raz , nie przejmuj się. Dziś idę do adwokata i składam pozew .
- Będę zeznawała , pomogę ci.
- Katrhin.
- Maja .
- Gdzie mieszkasz , podwiozę cię .
Podałam adres i zawiozła mnie do akademika. Wymieniłyśmy się numerami , Katrhin obiecała że będzie mnie informować w pokoju czekała Regina , zniecierpliwiona Regina. Opowiedziałam jej co się stało , zaczęłam mnie znowu pocieszać .
- Masz tego drugiego , może on będzie okej.
- Mam nadzieje ..
- Inaczej będziemy sobie razem . – odrzekła ze śmiechem na ustach.
- Hahah , z kotami albo psami.
- Nie dość że mnie zdradziłeś to jeszcze dajesz jej moje ciuchy ?! TY GNOJU !
- Kochanie uspokój się ..
KOCHANIE ?! kim ona była ?!
- Kochanie ? Kto to jest ?
- Jestem jego żoną , miło mi .
- Masz żonę ?! Ty skrwielu ! Wykorzystałeś mnie !
Pobiegłam z płaczem do sypialni , ubrałam się i wybiegłam najszybciej jak było to możliwe. Jednak nogi mi się zaplątały w biegu i upadłam na chodnik. Ktoś podał mi rękę , to była jego żona . Gdy wstałam przytuliła mnie i powiedziała :
- To już drugi raz , nie przejmuj się. Dziś idę do adwokata i składam pozew .
- Będę zeznawała , pomogę ci.
- Katrhin.
- Maja .
- Gdzie mieszkasz , podwiozę cię .
Podałam adres i zawiozła mnie do akademika. Wymieniłyśmy się numerami , Katrhin obiecała że będzie mnie informować w pokoju czekała Regina , zniecierpliwiona Regina. Opowiedziałam jej co się stało , zaczęłam mnie znowu pocieszać .
- Masz tego drugiego , może on będzie okej.
- Mam nadzieje ..
- Inaczej będziemy sobie razem . – odrzekła ze śmiechem na ustach.
- Hahah , z kotami albo psami.
czwartek, 18 października 2012
Było fajnie .. musiało się spierdolić.
Wstałam rano , było około 7. Oczywiście w złym humorze , rozmowa z Alicją.
Ciekawie do czego się posunie , żeby odebrać mi marzenie studiów i nowe życie. Regina
od razu zauważyła że coś ze mną nie tak i zaczęła dociekliwie pytać.
Powiedziałam jej o telefonie a ona uznała że nie mam się czym przejmować i
lepiej będzie jak pójdziemy biegać. Posłuchałam jej ale okazało się że był to
zły pomysł. Przebiegłyśmy może 200 metrów a przed nami stanęło przed nami
czarne audi a3 . Wysiadł z niego mój brat .
Wkurzyłam się , po co on tu w ogóle przyjechał ?! Chyba powinni zrozumieć że nie
chce ich znać .
- Co ty tu robisz ?!
- Przyjechałam po ciebie , twoje miejsce jest w Polsce przy rodzinie a nie tu ! Wsiadaj , pojedziemy po rzeczy .
- Nie ?
- Nie pyskuj !
- Będę , jestem dorosła i będę robiła co będę chciała.
Chwycił mnie za rękę , ściskał coraz mocniej i krzyczał. Nie wiem nawet co , próbowałam się wyrwać i krzyczałam. Regina próbowała mi pomóc jednak odepchnął ją a mnie ciągnął z całej siły za sobą. Czułam się przegrana , myślałam że będę musiała wrócić do Polski jednak potoczyło się inaczej. Podbiegł jakiś mężczyzna , odepchnął mojego brata i przycisnął do samochodu unosząc pięść. Kamil prosił aby go nie bił , hahahahah jaka z niego baba ! Potem wsiadł do samochodu i odjechał .
- Dziękuję panu za pomoc.
Zwróciłam się do niego ponieważ jeszcze przy mnie stał.
- Nie ma za co , każdy by tak zrobił.
- Może przyjmie pan zaproszenie na kawę jako podziękowanie ?
- Dobrze , to mój numer czekam na telefon.
Dał mi wizytówkę i pobiegł dalej. Byłam taka podjadana że nawet zapomniałam o Reginie. Stała ona obok i obserwowała wszystko co się dzieje.
- No , no nie złe ciacho cię obroniło ! Szkoda że twarzy nie widać ale tyłeczek mm.
- Regina ! Przestań .
Popatrzałyśmy na siebie i wybuchnęłyśmy obie śmiechem. Nie chciało nam się biegać więc wróciłyśmy do akademika , ubrałyśmy się inaczej i pobiegłyśmy do pracy , zajęcia miałyśmy dopiero od następnego tygodnia. Kawiarenka była bardzo nie duża i przytulna. Pełno ludzi , pijących kawę i jedzących ciastka. Wujek Reginy dał nam bordowe fartuchy i notesy z długopisami i kazał pracować. Przez półgodziny nie miałyśmy co robić , no to też kawa i ciastko aż w końcu wszedł klient. Miał okulary , garnitur teczkę . Usiadł przy oknie i patrzył na mnie. Regina oczywiście mnie wypchała do niego , co za kobieta ! Podeszłam żeby przyjąć zamówienie i zobaczyłam że to jest nie kto inny niż Thomas !
- Huhuhuh , przyszła pani prawnik lata z fartuszkiem ?
- No bardzo śmieszne , co ci podać ?
- Kawę czarną bez mleka i może to ciastko. Przepraszam że nie zadzwoniłem ale zapomniałem , wiesz mam firmę razem z ojcem i tak trochę mam co robić.
- Jaką firmę ?
- Takie tam produkujemy ..
- No powiedz co ! Proszę.
- Płaszcze , omawialiśmy nowy projekt.
- Żartujesz ?! Pokażesz mi ?
- Tak , ale narpiew proszę KAWY !
- Przepraszam , zapomniałam że w pracy jestem już niosę !
Poszłam po kawę , minęło 5 minut i szłam do niego z powrotem. Usiadłam naprzeciwko i słuchałam jak gada o tych płaszczach i pokazał mi nawet nowy projekt. Piękny płaszcz , ale cena nie dla mnie. Pogadałam z nim chwile i wróciłam do pracy , nie było nawet ciężko myślałam że będzie gorzej. Poszłam się wykąpać , zimny prysznic dobrze mi zrobił . Potem gruchnęłam na łóżko , szczęście mnie rozpierało ! Nagle usłyszałam dźwięk sms , to był Thomas .
- Hej ślicznotko ;* co robisz jutro wieczorem ? – napisał.
Odpowiedziałam : Jestem wolna , bądź po mnie o ósmej . Pokój numer 7 ; *
Odpisał że nie może się doczekać i na tym się skończyło. Potem postanowiłam zadzwonić do faceta który mnie uratował na kartce widniało imię Manuel . Wybrałam numer , sygnał się ciągnął aż w końcu usłyszałam znajomy głos. Umówiliśmy się w poniedziałek wieczorem . Fajnie , mam dwóch mężczyzn , ciekawe który będzie mój na zawsze ? Gdy Regina przyszła pochwaliłam się planowanymi spotkaniami , oczywiście obiecałam że oddam jej jednego. Włączyłyśmy telewizor i oglądałyśmy jakąś komedię potem do spania bo przecież ta nieszczęsna praca.
- Co ty tu robisz ?!
- Przyjechałam po ciebie , twoje miejsce jest w Polsce przy rodzinie a nie tu ! Wsiadaj , pojedziemy po rzeczy .
- Nie ?
- Nie pyskuj !
- Będę , jestem dorosła i będę robiła co będę chciała.
Chwycił mnie za rękę , ściskał coraz mocniej i krzyczał. Nie wiem nawet co , próbowałam się wyrwać i krzyczałam. Regina próbowała mi pomóc jednak odepchnął ją a mnie ciągnął z całej siły za sobą. Czułam się przegrana , myślałam że będę musiała wrócić do Polski jednak potoczyło się inaczej. Podbiegł jakiś mężczyzna , odepchnął mojego brata i przycisnął do samochodu unosząc pięść. Kamil prosił aby go nie bił , hahahahah jaka z niego baba ! Potem wsiadł do samochodu i odjechał .
- Dziękuję panu za pomoc.
Zwróciłam się do niego ponieważ jeszcze przy mnie stał.
- Nie ma za co , każdy by tak zrobił.
- Może przyjmie pan zaproszenie na kawę jako podziękowanie ?
- Dobrze , to mój numer czekam na telefon.
Dał mi wizytówkę i pobiegł dalej. Byłam taka podjadana że nawet zapomniałam o Reginie. Stała ona obok i obserwowała wszystko co się dzieje.
- No , no nie złe ciacho cię obroniło ! Szkoda że twarzy nie widać ale tyłeczek mm.
- Regina ! Przestań .
Popatrzałyśmy na siebie i wybuchnęłyśmy obie śmiechem. Nie chciało nam się biegać więc wróciłyśmy do akademika , ubrałyśmy się inaczej i pobiegłyśmy do pracy , zajęcia miałyśmy dopiero od następnego tygodnia. Kawiarenka była bardzo nie duża i przytulna. Pełno ludzi , pijących kawę i jedzących ciastka. Wujek Reginy dał nam bordowe fartuchy i notesy z długopisami i kazał pracować. Przez półgodziny nie miałyśmy co robić , no to też kawa i ciastko aż w końcu wszedł klient. Miał okulary , garnitur teczkę . Usiadł przy oknie i patrzył na mnie. Regina oczywiście mnie wypchała do niego , co za kobieta ! Podeszłam żeby przyjąć zamówienie i zobaczyłam że to jest nie kto inny niż Thomas !
- Huhuhuh , przyszła pani prawnik lata z fartuszkiem ?
- No bardzo śmieszne , co ci podać ?
- Kawę czarną bez mleka i może to ciastko. Przepraszam że nie zadzwoniłem ale zapomniałem , wiesz mam firmę razem z ojcem i tak trochę mam co robić.
- Jaką firmę ?
- Takie tam produkujemy ..
- No powiedz co ! Proszę.
- Płaszcze , omawialiśmy nowy projekt.
- Żartujesz ?! Pokażesz mi ?
- Tak , ale narpiew proszę KAWY !
- Przepraszam , zapomniałam że w pracy jestem już niosę !
Poszłam po kawę , minęło 5 minut i szłam do niego z powrotem. Usiadłam naprzeciwko i słuchałam jak gada o tych płaszczach i pokazał mi nawet nowy projekt. Piękny płaszcz , ale cena nie dla mnie. Pogadałam z nim chwile i wróciłam do pracy , nie było nawet ciężko myślałam że będzie gorzej. Poszłam się wykąpać , zimny prysznic dobrze mi zrobił . Potem gruchnęłam na łóżko , szczęście mnie rozpierało ! Nagle usłyszałam dźwięk sms , to był Thomas .
- Hej ślicznotko ;* co robisz jutro wieczorem ? – napisał.
Odpowiedziałam : Jestem wolna , bądź po mnie o ósmej . Pokój numer 7 ; *
Odpisał że nie może się doczekać i na tym się skończyło. Potem postanowiłam zadzwonić do faceta który mnie uratował na kartce widniało imię Manuel . Wybrałam numer , sygnał się ciągnął aż w końcu usłyszałam znajomy głos. Umówiliśmy się w poniedziałek wieczorem . Fajnie , mam dwóch mężczyzn , ciekawe który będzie mój na zawsze ? Gdy Regina przyszła pochwaliłam się planowanymi spotkaniami , oczywiście obiecałam że oddam jej jednego. Włączyłyśmy telewizor i oglądałyśmy jakąś komedię potem do spania bo przecież ta nieszczęsna praca.
czwartek, 4 października 2012
Uciekam .. na zawsze.
W
moim domu zawsze byłam nikim. Moja rodzina uważała mnie za wyrzutka i zawsze
mnie wyśmiewała. Jednak gdy mój brat poślubił Alicję było jeszcze gorzej , ona
najbardziej mnie poniżała a inni śmiali się z tego. Dawałam na razie rade to
wytrzymać jednak pewnego razu nerwy puściły. Siedziałam i uczyłam się na test ,
za niedługo matura. Ona usiadła obok mnie i nagle zapytała :
- Jakie studia masz na oku ?
- Prawo . – odparłam zimno.
Popatrzyła na mnie jak na głupią i zaczęła się śmiać.
- O ile zdasz maturę , jeśli nie posada sprzątaczki jest u mnie wolna.
Popłakałam się wtedy jak małe dziecko . Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Nadii , opowiedziałam jej o wszystkim a ona wpadła na pomysł żebym napisała maturę między narodową i wyjechała do innego kraju na studia. Umiałam język angielski i niemiecki więc zdecydowałam się. Zdałam ją śpiewająco . Jednak i tak było źle. Złożyłam papiery na uniwersytet Ludwiga Maximiliana w Monachium. Po kilku tygodniach dostałam odpowiedź .. DOSTAŁAM SIĘ ! ! To był najszczęśliwszy dzień mojego życia. Nie mogłam się doczekać aż wsiądę w samolot i ucieknę z tego chorego domu. Nadszedł ten dzień , na szczęście Nadia miała prawo jazdy i mogła mnie powieść. Tego dnia moja rodzinka pojechała do rodziców Alicji. Spakowałam dwie walizki , trzy torby a do tego miałam ze sobą swoją największą torebkę na podróż. Całe szczęście miałam oszczędności więc tak na dwa miesiące wystarczyło by mi środków do życia ale i tak musiałam znaleźć pracę. To było jedyne moje zmartwienie. Dotarłyśmy na lotnisko , to było nasze ostanie spotkanie . Przytyliśmy się a nawet popłakałam się. Obiecałam że zadzwonię do niej jak tylko znajdę czas. Podczas lotu odcięłam się czytaniem książki i muzyką. Szybko to minęło. Wysiadłam z samolotu wzięłam moje bagaże których mało nie było i ledwo co wyszłam z lotniska. Co było najgorsze? Nie te bagaże tylko że nie wiedziałam gdzie mam iść ! Usiadłam na jakieś ławce , byle jak położyłam moje bagaże i zaczęłam szukać w torebce mapy. Rozłożyłam ją i zaczęłam szukać tego adresu , oczywiście bez skutecznie . Nagle usłyszałam że ktoś się przewraca , oderwałam się od mapy i zobaczyłam że ktoś leży na chodniku i ledwo się podnosi . Podbiegłam do tego mężczyzny , było mi wstyd to moja wina bo nie chciało mi się tej walizki jakoś inaczej ułożyć.
- Bardzo pana przepraszam , nie chciałam powinnam inaczej moje bagaże położyć.
- Nic się na stało z resztą jak mógłbym się wydzierać na taką piękną zielonooką dziewczynę.
- Bardzo pan miły .
- Jestem Thomas a ty ?
- Maja .
- Widzę że nie z Niemiec , z Polski ?
- Tak , a skąd wiesz ?
- Podpisywałem umowę z Polską firmą szefowa miała twoje imię , może dasz zaprosić się na kawę ?
- Wiesz chętnie ale nie dziś muszę jeszcze zakwaterować się w akademiku a nawet nie wiem gdzie on jest ..
- Pokaż mi adres .
Podałam mu świstek a on uśmiechnął się i po chwili powiedział :
- To dwa kilometry od mojego domu , podwiozę cię .
- No nie wiem ..
Trochę się bałam znałam go zaledwie 10 minut.
- Spokojnie nie jestem żadnym pedofilem , nic ci nie zrobię .
- No dobrze ..
Poszliśmy po jego samochód , to była super bryka. Nawet nie wiem jaka marka , ale zazdrościłam mu jej.
- Jaki kierunek będziesz studiowała ?
- Prawo .
- O super , ale dlaczego tak daleko ?
Wtedy opowiedziałam mu wszystko , o tym jak zachowywała się moja rodzina. Słuchał mnie , nawet ani razu nie przerwał. Cieszyłam się że spotkałam kogoś takiego.
- Dużo przeszłaś .. nie dziwię się że tu uciekłaś . To tutaj , życzę ci powodzenia.
- Dziękuję , odezwij się do mnie to mój numer.
Położyłam mu świstek na siedzeniu i wysiadłam. Wyciągnęłam moje walizki z jego pomocą i udałam się do akademika. W recepcji podałam dokumenty i wszystko co było mi potrzebne. Dostałam pokój numer 7 naszczęście była winda więc mogłam wyjechać na drugie piętro. Znalazłam pokój , otwarłam drzwi za pomocą klucza i weszłam do środka. Moim oczom ukazał się malutki przedpokój a na prawo i lewo drzwi , postanowiłam wejść do tych prawych były uchylone. Pchnęłam je a tam zobaczyłam dziewczynę która leżała na łóżku i słuchała muzyki. Jak mnie zobaczyła uśmiechnęła się wyciągnęła słuchawki z uszu i wstała .
- Cześć , jestem Regina a ty ?
- Maja miło mi , też będziesz studiowała prawo ?
- Tak , widzę że dużo masz bagaży skąd przyjechałaś ?
- Z Polski , konkretnie to z miasta Krakowa.
- A wiem , byłam tam piękne miasto.
- Nie wiesz gdzie mogłabym znaleźć pracę ?
- Akurat tak się składa że wiem , mój wujek ma tutaj kawiarnie i szuka kelnerki zadzwonię do niego jeśli chcesz ?
- Byłam bym wdzięczna !
Regina wykręciła numer a ja w tym czasie poszłam do łazienki rozpakować kosmetyczkę. Po pięciu minutach wróciłam a Regina siedziała zadowolona i powiedziała :
- Masz pracę !!! Będziemy koleżankami ze studiów i pracy .
Zaczęłam piszczeć i przytuliłam ją .Ucieszyła się i zaproponowała że pomoże mi ułożyć ubrania. Zajęło nam to około dwie godziny , byłam zmęczona więc poszłam pod prysznic a po kąpieli wygodnie ułożyłam się na łóżku . Włączyłam telewizor , i słuchałam niemieckich wiadomości. Nagle mój telefon wydał dźwięk miałam nadzieje że dzwoni Thomas jednak była o osobą z którą nie chciałam gadać..
Tym czasem u Mai w domu :
- Gdzie ty jesteś ?! – zapytała Alicja.
- W Monachium kochanie.
- Hahahahhahahahah , ta jasne . Wracaj od Nadii w tej chwili bo chcę mi się pić !
- Niestety nie jestem u Nadii tylko w Niemczech na studiach , więc pa.
- I co powiedziała ?
- No szwabów poleciała , Kamil jedź po nią.
- Po co tam ?
- Niby studia.
- Patrzcie co znalazłam , jakiś papier.
- To z tej uczelni , dostała się na prawo ?!
- To nie możliwe , jutro po nią jadę. Albo nie , jadę teraz !
- Jakie studia masz na oku ?
- Prawo . – odparłam zimno.
Popatrzyła na mnie jak na głupią i zaczęła się śmiać.
- O ile zdasz maturę , jeśli nie posada sprzątaczki jest u mnie wolna.
Popłakałam się wtedy jak małe dziecko . Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Nadii , opowiedziałam jej o wszystkim a ona wpadła na pomysł żebym napisała maturę między narodową i wyjechała do innego kraju na studia. Umiałam język angielski i niemiecki więc zdecydowałam się. Zdałam ją śpiewająco . Jednak i tak było źle. Złożyłam papiery na uniwersytet Ludwiga Maximiliana w Monachium. Po kilku tygodniach dostałam odpowiedź .. DOSTAŁAM SIĘ ! ! To był najszczęśliwszy dzień mojego życia. Nie mogłam się doczekać aż wsiądę w samolot i ucieknę z tego chorego domu. Nadszedł ten dzień , na szczęście Nadia miała prawo jazdy i mogła mnie powieść. Tego dnia moja rodzinka pojechała do rodziców Alicji. Spakowałam dwie walizki , trzy torby a do tego miałam ze sobą swoją największą torebkę na podróż. Całe szczęście miałam oszczędności więc tak na dwa miesiące wystarczyło by mi środków do życia ale i tak musiałam znaleźć pracę. To było jedyne moje zmartwienie. Dotarłyśmy na lotnisko , to było nasze ostanie spotkanie . Przytyliśmy się a nawet popłakałam się. Obiecałam że zadzwonię do niej jak tylko znajdę czas. Podczas lotu odcięłam się czytaniem książki i muzyką. Szybko to minęło. Wysiadłam z samolotu wzięłam moje bagaże których mało nie było i ledwo co wyszłam z lotniska. Co było najgorsze? Nie te bagaże tylko że nie wiedziałam gdzie mam iść ! Usiadłam na jakieś ławce , byle jak położyłam moje bagaże i zaczęłam szukać w torebce mapy. Rozłożyłam ją i zaczęłam szukać tego adresu , oczywiście bez skutecznie . Nagle usłyszałam że ktoś się przewraca , oderwałam się od mapy i zobaczyłam że ktoś leży na chodniku i ledwo się podnosi . Podbiegłam do tego mężczyzny , było mi wstyd to moja wina bo nie chciało mi się tej walizki jakoś inaczej ułożyć.
- Bardzo pana przepraszam , nie chciałam powinnam inaczej moje bagaże położyć.
- Nic się na stało z resztą jak mógłbym się wydzierać na taką piękną zielonooką dziewczynę.
- Bardzo pan miły .
- Jestem Thomas a ty ?
- Maja .
- Widzę że nie z Niemiec , z Polski ?
- Tak , a skąd wiesz ?
- Podpisywałem umowę z Polską firmą szefowa miała twoje imię , może dasz zaprosić się na kawę ?
- Wiesz chętnie ale nie dziś muszę jeszcze zakwaterować się w akademiku a nawet nie wiem gdzie on jest ..
- Pokaż mi adres .
Podałam mu świstek a on uśmiechnął się i po chwili powiedział :
- To dwa kilometry od mojego domu , podwiozę cię .
- No nie wiem ..
Trochę się bałam znałam go zaledwie 10 minut.
- Spokojnie nie jestem żadnym pedofilem , nic ci nie zrobię .
- No dobrze ..
Poszliśmy po jego samochód , to była super bryka. Nawet nie wiem jaka marka , ale zazdrościłam mu jej.
- Jaki kierunek będziesz studiowała ?
- Prawo .
- O super , ale dlaczego tak daleko ?
Wtedy opowiedziałam mu wszystko , o tym jak zachowywała się moja rodzina. Słuchał mnie , nawet ani razu nie przerwał. Cieszyłam się że spotkałam kogoś takiego.
- Dużo przeszłaś .. nie dziwię się że tu uciekłaś . To tutaj , życzę ci powodzenia.
- Dziękuję , odezwij się do mnie to mój numer.
Położyłam mu świstek na siedzeniu i wysiadłam. Wyciągnęłam moje walizki z jego pomocą i udałam się do akademika. W recepcji podałam dokumenty i wszystko co było mi potrzebne. Dostałam pokój numer 7 naszczęście była winda więc mogłam wyjechać na drugie piętro. Znalazłam pokój , otwarłam drzwi za pomocą klucza i weszłam do środka. Moim oczom ukazał się malutki przedpokój a na prawo i lewo drzwi , postanowiłam wejść do tych prawych były uchylone. Pchnęłam je a tam zobaczyłam dziewczynę która leżała na łóżku i słuchała muzyki. Jak mnie zobaczyła uśmiechnęła się wyciągnęła słuchawki z uszu i wstała .
- Cześć , jestem Regina a ty ?
- Maja miło mi , też będziesz studiowała prawo ?
- Tak , widzę że dużo masz bagaży skąd przyjechałaś ?
- Z Polski , konkretnie to z miasta Krakowa.
- A wiem , byłam tam piękne miasto.
- Nie wiesz gdzie mogłabym znaleźć pracę ?
- Akurat tak się składa że wiem , mój wujek ma tutaj kawiarnie i szuka kelnerki zadzwonię do niego jeśli chcesz ?
- Byłam bym wdzięczna !
Regina wykręciła numer a ja w tym czasie poszłam do łazienki rozpakować kosmetyczkę. Po pięciu minutach wróciłam a Regina siedziała zadowolona i powiedziała :
- Masz pracę !!! Będziemy koleżankami ze studiów i pracy .
Zaczęłam piszczeć i przytuliłam ją .Ucieszyła się i zaproponowała że pomoże mi ułożyć ubrania. Zajęło nam to około dwie godziny , byłam zmęczona więc poszłam pod prysznic a po kąpieli wygodnie ułożyłam się na łóżku . Włączyłam telewizor , i słuchałam niemieckich wiadomości. Nagle mój telefon wydał dźwięk miałam nadzieje że dzwoni Thomas jednak była o osobą z którą nie chciałam gadać..
Tym czasem u Mai w domu :
- Gdzie ty jesteś ?! – zapytała Alicja.
- W Monachium kochanie.
- Hahahahhahahahah , ta jasne . Wracaj od Nadii w tej chwili bo chcę mi się pić !
- Niestety nie jestem u Nadii tylko w Niemczech na studiach , więc pa.
- I co powiedziała ?
- No szwabów poleciała , Kamil jedź po nią.
- Po co tam ?
- Niby studia.
- Patrzcie co znalazłam , jakiś papier.
- To z tej uczelni , dostała się na prawo ?!
- To nie możliwe , jutro po nią jadę. Albo nie , jadę teraz !
poniedziałek, 1 października 2012
Bohaterowie .
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)
