wtorek, 4 grudnia 2012

Nauka..praca..nauka..praca.

 Nie ma to jak zaspać na uczelnie , i to jeszcze na najważniejsze zajęcia. Ledwo co zdążyłyśmy. Zajęłyśmy miejsce obok Tobiasa z którym Regina miała coraz lepszy kontakt. Cieszyłam się że jej się układa , ja tylko miałam pecha. Albo żonaty facet albo super mega gwiazda piłki nożnej. Wszystko się dłużyło , spać mi się chciało i ledwo co siedziałam i słuchałam profesorów. W ogóle nie rozumiałam ani jednego słowa , postanowiłam urwać się z ostatnich zajęć z wymówką że źle się czuje. Wyszłam , zimne powietrze zawiało mnie powodując że moje włosy uniosły się ku górze.
- Kurwa , jebany wiatr. – przeklęłam w duchu.
Popatrzyłam przed siebie , pod schodami stał Thomas , z bukietem kwiatów . Chciałam uznać że go nie widzę , jednak ten zatorował mi drogę.
- Czego ty człowieku chcesz?
- Dobrze wiesz czego chce.
- Nie mamy o czym rozmawiać.
- Dlaczego mi nie wierzysz ?!
- Skoro mówisz prawdę to udowodnij mi to !
- Dobrze , w takim razie pojedź ze mną do domu .
- Po co ?
- No chodź .
Wsiadłam , nie odzywałam się całą drogę. Nurtowało mnie pytanie , co on chce mi tam pokazać. Weszłam , usiadłam na kanapie i czekałam . Przyszedł z białą teczką którą podał mi do ręki, otworzyłam tam dwa akty urodzenia jego i Kathrin. Ci sami rodzice ;o
- I co , to ma mi udowodnić że ona to twoja siostra ?
- Myślisz że to sfauszowane ?
- Możliwe..
- Słuchaj , chcesz to nie musisz mi wierzyć ale ja z byle kim do łóżka nie idę !
Położyłam teczkę na stoliku i wyszłam. Nie miałam ochoty prowadzić z nim dłuższej rozmowy , nie wiedziałam nawet nie wiedziałam czemu. Szłam przed siebie do akademika , tam kolejna niespodzianka – Manuel. Przywitałam do bardzo oschle.
- Co się dzieje ? – zapytał .
- Nie nic .. wiesz nienawidzę ludzi którzy ukrywają prawdę o sobie.
- Co masz na myśli ?
- Czemu nie powiedziałeś mi że jesteś bramkarzem Bayernu ?
- Jak się o tym dowiedziałaś ?! – zapytał wstając , podniósł głos.
- Oglądałam mecz .. tam cię zauważyłam  !
- Nie chciałem ci mówić bo się po prostu bałem rozumiesz ?
- Czego się bałeś ? Że taki mi się nie spodobasz ? Jesteś po prostu śmieszny Manuel !
Nie mogłam uwierzyć w to że w jeden dzień mogę stracić dwóch facetów .. chciałam nowe normalne życie a to było jeszcze bardziej popierdolone niż tamte.
- Tak tego się bałem .. pewnie teraz niechcesz mnie znać więc usunę się z twojego życia.
Wyszedł , trzaskając drzwiami. Znowu sięgnęłam po fajki , to zawsze był mój sposób na problemy. Jednak dziś nikotyna mi nie pomagała. Wydychany dym zapełniał cały pokój a łzy leciały po policzkach. Znowu się nie udało .. chyba nie mam szczęścia . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz