wtorek, 20 listopada 2012

Takie tam małe niespodzianki ..

 Życie ze świadomością że zostałam potraktowana jak zwykła dziwka było ciężkie. Co noc beczałam w poduszkę a rano wycierałam nos w mokre chusteczki które leżały obok łóżka. Podkrążone oczy i zmęczenie dawały się we znaki a tu już zaczęły się zajęcia. To mi trochę pomagało , ale i tak smutek mnie przytłaczał. Manuel odwołał nasze spotkanie , przełożył je na  dziś. Reginy nie było , poszła gdzieś pewnie do Tobiasa którego poznała na zajęciach. Wyszłam na nasz mały balkon , oparłam się o barierkę i podziwiałam panoramę miasta. Wyciągnęłam z pudełka papierosa , odpaliłam . Powoli wydychałam dym i czułam jak po policzkach lecą łzy . Fajnie że miałam się spotkać z Manuelem a śmierdziałam szlugami i miałam rozmazane oczy. Usłyszałam pukanie , otworzyłam drzwi. Stał tam blondyn , w białej koszulce i jeansach. Gestem pokazałam żeby wszedł , wiedziałam ze to on. Zobaczył mnie w tym beznadziejnym stanie , spoko. Od razu zapytał co się dzieje , opowiedziałam mu to. Usłyszałam to co każdy mówi , wszystko będzie dobrze. W jego ustach brzmiało to inaczej i nawet moje usta same z siebie wyrobiły mi banana. Śmiałam się pierwszy raz od wielu dni. Umówiłam się z nim na następny tydzień , ale tym razem na mieście. Następnego dnia wstałam w dobrym nastoju którego mi brakowało od kilku dni , na szafce zobaczyłam kartkę informującą że mam za 20 minut wstawić się do stołówki gdyż czeka na mnie tam Regina. Ogarnęłam się trochę i pobiegłam do niej. Siedziała przy naszym stoliku i jadła płatki czekoladowe.
- Witaj , smacznego. – powiedziałam siadając z talerzem z kanapkami z dżemem.
- No cześć , jak tam z Manuelem ?
- Dobrze a z Tobiasem ?
- A nic szczególnego , uczyliśmy się i tyle .
Uśmiechnęłam się lekko i potem gadałyśmy o głupotach. Miałam dziś zmianę w kawiarni , ta praca była fajna . Poszłyśmy na zajęcia , i potem wyszłyśmy z uczelni od razu do kawiarni. Ruch był mały o tej porze , korzystając siedziałam w kąciku z słuchawkami w uszach i czytałam książkę. Nawet nie zauważyłam jak to szybko minęło. Wyszłam trochę później od wszystkich pracowników. Monachium było piękne nocą , świeciły latarnie i powiewał lekki wiatr. Szłam powoli patrząc na panoramę miasta. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę . Gwałtownie się odwróciłam , chciałam krzyczeć jednak zasłonięto mi usta. 
- Cii ! To ja Thomas ..
Odsłonił mi usta , po jaką cholerę on tutaj ?!
- Czego chcesz ? Moim zdaniem skończyliśmy .
- Ale to nie jest tak jak myślisz ! Katrhin to nie jest moja żona , tylko siostra . Jesteśmy bardzo zżyci. Dwa lata temu zmarła moja żona , każdą dziewczynę którą miałem ona tak odstraszała .
- Hahahah , fajna bajka już w takie nie wierze.
Odwróciłam się na pięcie i szłam dalej słysząc jego bieg i krzyk. Znowu chwycił mnie za rękę i przyciągnął. Ręką chwycił moją twarz i pocałował. Odepchnęłam go i bez słowa odeszłam. Mówiąc szczerze tęskniłam trochę za nim i podobało mi się to , jednak z drugiej nie wierzyłam w jego opowieść. Wróciłam do akademika , umyłam się i położyłam na łóżku ze łzami w oczach.
- No dobra , co się znowu stało ? – zapytała Regina , siadając obok mnie z paczką papierosów.
Wyciągnęłam jednego , odpaliłam i opowiadałam jej wszystko co się stało. Miała takie samo zdanie co ja , to że pewnie to oszust i tyle. Trzymałam się tego , panna Vogel to zapalony kibic i zmusiła mnie żebym oglądnęła  z nią mecz Bayernu Monachium . Oglądałam go , było to nawet ciekawe lecz do czasu póki czegoś nie odkryłam . W bramce stał Manuel .. ten Manuel . Dech mi zaparło w piersiach , nie wiedziałam co myśleć , byłam zła że nie powiedział ale z drugiej trochę rozumiałam.. resztę meczu oglądałam z mieszanymi uczuciami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz