środa, 23 stycznia 2013
Umieram.
- Mam złe wieści .. ma pani raka płuc..
- Umieram ?
Zapytałam zachrypniętym głosem lekarza.
- Niestety ..
Po policzkach poleciały mi łzy. Manuel chwycił moją rękę i ją pocałował.
- Będę z tobą do końca..
Nie byłam w stanie nic powiedzieć.. Umieram .. umieram.. cały czas słyszałam to w mojej głowie. Muszę zadzwonić do mojej rodziny , pogodzić się z nimi na ostanie dni.
- Chcę zostać sama , przyjdź jutro proszę.
Pocałował mnie w usta i wyszedł bez słowa. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Dawida. Czekanie aż odbierze było wiecznością.. W końcu usłyszałam jego głos.
- Zdecydowałaś się zadzwonić ..
- Umieram Dawid .
- Co robisz ?
- Umieram , mam raka płuc.
- Rany boskie .. od kiedy wiesz ?
- Od nie całych 20 minut , chciałabym żebyście do mnie przyjechali .. Chciałabym zobaczyć małą Majkę , zaraz ci wyślę sms z adresem szpitala.
Rozłączyłam się , poprosiłam pielęgniarkę o adres i kartkę z długopisem. Napisałam słowa dla Manuela a potem sms do Dawida. Odpisał ze pojawią się niebawem. Potem usnęłam , gdy się obudziłam zobaczyłam obok siebie Manuela , Reginę i Tobiasa. Uśmiechali się do mnie a ja byłam taka słaba że nie mogłam podnieść kącików ust.
- Jak się czujesz ? – zapytała Regina.
- Wypalam się powoli.. – wypowiedziałam ledwo.
Mój wzrok skierowałam na Manuela , łzy poleciały mi z oczu. Kochałam go bardzo a już traciłam. On cały czas ściskał moją rękę.
- Ta kartka która tu leży .. przeczytaj gdy już mnie nie będzie z tobą.
Pokiwał głową .. brakowało mi tlenu , leżałam z maseczką. Wszyscy siedzieli i coś do mnie mówili ja mogłam tylko słuchać. To jest nie prawdopodobne jak szybko tracę siły. Cały czas płaczę a oni razem ze mną. Przynajmniej mam ich .. teraz to jest moja rodzina. Obudziłam się około 12.00 , weszła pielęgniarka.
- O wstała pani , przyjechali do pani jacyś goście wpuścić?
- Tak , proszę .
Czułam się dziś trochę lepiej .. może ten tlen mi pomógł nie wiem. Na szczęście nie musiałam mieć już maski. Weszła cała 5 , razem z małą Majką.
- Witaj siostra.
- Cześć , mogę ją zobaczyć ?
Dał mi ją na ręce , taka mała słodka kruszynka. Uśmiechnęła się do mnie , machała rączkami. Pocałowałam ją w czoło .. potem Alicja nie patrząc na mnie zabrała ją. Rodzica gapili się w sufit albo podłogę rozmawiałam tylko z Dawidem.
- Po co tu jesteście skoro nawet nie zamienicie ze mną słowa ? Umieram , być może to są ostanie słowa jakie teraz wypowiadam a wy nic nie mówicie ! Mam wrażenie że mnie nie kochacie , zawsze mieliście mnie w dupie , Dawid zawsze był lepszy a ja mimo że byłam wzorową uczennicą i starałam się być grzeczna i tak traktowaliście mnie jak miotłę . Chociaż raz w życiu , raz nie miejcie mnie gdzieś. Matka się popłakała , ojciec ukrył twarz w dłoniach. Dawid patrzył na mnie z miną : Ja zawsze byłem z tobą , przepraszam że tego nie okazywałem. Alicja dalej mnie nie zauważała , na rozmowę z nią nie miałam siły.
- Kiedy wracacie do kraju ?
- Wtedy kiedy ..
Nie dokończył.
- Umrę ?
Dlaczego oni bali się tego słowa ? Ja o tym wiedziałam i pogodziłam się z tym .. Trudno mi będzie zostawić to życie ale może tamto po śmierci będzie lepsze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz